Ten okropny ból pleców. Kilka sposobów na ratunek i test pasa HealthyBack

Fajne Nie ruszaj Lubisz to
 
1

Zawsze dziwili mnie ludzie podkładający pod kręgosłup poduszkę w czasie jazdy samochodem. Ani to wygodne, ani estetyczne. Koralikowy pokrowiec na fotel ala PRL w Polonezie Caro rozumiem. O gustach się nie dyskutuje. Ale poduszka? Dziś już powoli przestaje mnie to dziwić. Ba, sam chętnie taką poduszką bym się poratował. Ten cholerny ból pleców uczy wyrozumiałości. I wszystko przez siedzący tryb życia.

Osiem godzin w biurze. W nocy kilka dodatkowych godzin w domu przed monitorem. Godzinę w drodze do i z pracy samochodem. Do tego dochodzą jeszcze posiłki przy stole i relaks na kanapie. Siedzenie zajmuje naprawdę dużo czasu. A przecież mało kto pamięta wtedy o prostych plecach. Ja nie pamiętałem. Teraz mam za swoje.

Jeśli jeszcze nie czujesz bólu pleców to tylko pozazdrościć. Ciesz się chwilą, bo prędzej czy później dopadnie także i ciebie. Jest jak hiena czająca się na swoją zdobycz. Przyczajona i brzydka. Teraz pracuję nad tym by ją oswoić.

Wypracowałem kilka metod walki z biurową rutyną. Dzięki nim twój kręgosłup trochę odpocznie.

Piję dużo wody. Ale zamiast postawić przed sobą dużą butelkę, wolę pić ze zwykłej szklanki. Idę do biurowej kuchni, nalewam do pełna i wracam do biurka. Gdy wypiję całą od razu ruszam po dolewkę. Szklanka przez osiem godzin nie może stać pusta. Dzięki temu w trakcie dnia mam kilka dodatkowych spacerów. Niby to tylko kilkanaście metrów, ale w trakcie całego dnia przed komputerem nawet tych kilka kroków jest zbawieniem.

Korzystam z techniki pomodoro i to nie tylko dla zwiększenia produktywności. Nastawiam timer na 25 minut. W tym czasie skupiam się na pracy. Potem wstaję od komputera. Choćby na chwilę. Parę kroków w jedną, parę kroków w drugą stronę. Spacer po wodę. Po kilku minutach wracam do pracy. I tak w kółko. Dzięki temu nie zapominam by ruszyć tyłek z krzesła.

A od niedawna dbam o prawidłową postawę przy biurku. Z tym jest najtrudniej. Trudno bez przerwy się kontrolować. Nasze ciało dąży do uproszczeń. Łatwiej jest się garbić niż siedzieć prosto. Na szczęście z pomocą przyszedł HealthyBack, który ostatnio miałem okazję testować.

HealthyBack – kolejny pajączek z audiotele?

Healthyback - test pasa do pleców
Tak wygląda założony HealthyBack

Skojarzenia nasuwają się same. Czytając o tym produkcie nie byłem specjalnie przekonany. Ot, myślałem kolejny produkt, który ma uzdrawiać jak Zbigniew Nowak i ręce, które leczą. Albo produkty z audiotele obiecujące błyskawiczną ulgę, sześciopak na brzuchu w dwa tygodnie czy naukę chińskiego w dwie godziny. Kurde ależ byłem w błędzie…

Producent HealthyBack udostępnił mi swój produkt do testów. I pozytywnie zaskoczył.

Już po otwarciu opakowania HealthyBack sprawia solidne wrażenie. Choć w założeniu to bardzo prosta konstrukcja (to taśma z wspornikami na kolana i podparciem pleców), to samo wykonanie jest bardzo staranne. Konstrukcja też jest nieźle pomyślana. Podparcie pleców po złożeniu staje się etui dla całego zestawu.

Healthyback - po rozłożeniu
HealthyBack po rozłożeniu

HealthyBack nie zajmuje dużo miejsca. Na stałe zagościł w przedniej kieszeni mojego ulubionego plecaka Helikon Reacoon Mk2. Nawet stylistycznie do niego pasuje. Używam go w pracy i w domu.

Pierwsze wrażenie po założeniu – trochę dziwne. Chwilę potem ulga…

Na początku trzeba poświęcić chwilkę na wyregulowanie pasa do swojego wzrostu. To banalnie proste – wystarczyło założyć nakolanniki i ściągnąć nadmiar taśmy. Bułka z masłem.

Uczucie po założeniu HealthyBack trudno z czymś porównać. Czujesz napięcie dolnej części kręgosłupa i nacisk na tę część pleców. Jakby napierało coś dużego.

Po chwili jednak czuć wyraźną ulgę. Ból kręgosłupa odczuwalnie maleje. Po zdjęciu urządzenia powrócił na nowo. Pierwsze efekty dają nadzieję. Postanowiłem poużywać go dłużej.

Efekt finalny? Jest lepiej niż było, ale…

Z wydawaniem ostatecznych ocen wolałem się trochę wstrzymać. Przez dwa miesiące używania HealthyBack na pewno idzie się do niego przyzwyczaić. Wiedząc, że przyjdzie mi kilka godzin spędzić przed komputerem odruchowo pakuję go w plecak.

Efekt prozdrowotny trudno jednoznacznie ocenić nie będąc specjalistą w tym zakresie. Znajomy fizjoterapeuta zapewniał o medycznych korzyściach płynących z używania podobnego urządzenia. Nie mam powodu mu nie wierzyć.

Healthyback - test pasa do pleców
HealthyBack po złożeniu zajmuje naprawdę niewiele miejsca.

Sam czuję wyraźną ulgę. Ale to mocno subiektywne odczucie. Trudno mi zestawić obok siebie ból pleców sprzed dwóch miesięcy z obecnym. Bo ten całkowicie nie zniknął. Wydaje się mniejszy, bo nie paraliżuje mojej pracy. Potrzeba nagłego wstania od biurka nie pojawia się już tak często jak kiedyś. Pod tym względem jest więc dużo lepiej. Trzeba jednak pamiętać, że…

Cudów nie ma.

Jeśli liczysz, że HealthyBack całkowicie wyeliminuje ból pleców możesz się rozczarować. Jeśli jednak potraktujesz go jako element w walce z dolegliwością, włączając w to ćwiczenia na kręgosłup, będziesz zadowolony. Ja jestem i HealthyBack mogę polecić.

Żałuję tylko jednego. Że sam nie kupiłem go dużo wcześniej. Tym bardziej, że to wydatek rzędu około 130 zł. To dużo taniej niż ergonomiczne krzesło, a efekt podobny.

Pas stabilizuje odcinek lędźwiowy kręgosłupa i miednicę. Pomaga w zachowaniu prawidłowej postawy siedzącej. Dzięki niemu łatwiej wyrobić sobie nawyk prostych pleców. I chyba właśnie najbardziej oto tutaj chodzi.